poniedziałek, 21 maja 2012

7. Przydatne jutsu


7. Przydatne jutsu

Uśmiechnęłam się zadowolona. Teraz miałam całą swoją chakrę, wybitnie obfitą, jak na człowieka. Zwróciłam się w stronę pochrapującego białowłosego, ziewającego gostka przypominającego z wyglądu rekina, zamaskowanego, który przeliczał coś na kalkulatorze i przewracającego się z boku na bok, chłopaka przytulającego misia i złożyłam kilka pieczęci: ptak, koń, ptak, pies, świnia.
Kiedy złożyłam ostatnią z nich mruknęłam cicho: Jutsu Przebudzenia Chakry
Nad każdym ze sprawców ''burdelu'' pojawiła się złoto-pomarańczowa poświata.
Nie minęło kilka sekund, aż pokazały się skutki tego jutsu. Wszyscy do tej pory śpiący szybko podnieśli się i, z zaniepokojeniem i czerwonymi rumieńcami, spojrzeli na swoje krocza. Widząc niepokojąco twarde dowody pobudzenia, szybko wybiegli z salonu.
Nagato-kun stał i patrzył z niedowierzaniem na uciekających członków Akatsuki.
Za to ja patrzyłam na wstającego powolutku chłopaka z misiem. Widząc dwie pary wlepionych w niego oczu, które zgodnie wpatrywały się w jego rozporek, zamaskowany powiedział z zawstydzeniem:
-Tobi musi siusiu – i podskakując wyszedł z salonu.
Rudowłosy zamrugał kilka razy, a potem wybuchł śmiechem. Po chwili dołączyłam do niego.
Takich roześmianych zastała nas niebieskowłosa dziewczyna z kwiatem we włosach. Patrzyła na nas z niedowierzaniem i zdumieniem wymalowanym na twarzy.
-Pein? - zapytała, chyba było to skierowane do Nagato, bo on natychmiastowo się wyprostował i uspokoił. Tak samo i ja. Przed chwilą uśmiechnięta, teraz moja twarz wyrażała jedynie cichą obojętność.
-Słucham Konan?
-Kim jest ta dziewczyna koło ciebie? - ach...chłodne spojrzenie spoczęło na mnie i oceniało. Czułam, że nie wypadłam w jej oczach najlepiej.
-To jest...eee, tak właściwie, kim ty dla mnie jesteś?
-Nie wiem, Nagato-kun. - zauważyłam jak przy jego imieniu, oczy dziewczyny się rozszerzyły. Najwyraźniej się zdziwiła, że mówię do niego po imieniu.
-Może inaczej. Jak się nazywali twoi rodzice?
-Nanase i Yōsuke.
-Ach... W takim razie, Miyumi jesteś moją chrześnicą. - powiedział spokojnie.
Na mojej twarzy pojawiło się wielkie zdziwienie, ale szok na twarzy Konan spokojnie je przebijał. Otworzyła ona usta ze zdumienia, a jej oblicze było jednym wielkim znakiem zapytania.
-Że jak?!





















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz