sobota, 12 maja 2012

6. Debile, burdel i pieczęć na obroży


6. Debile, burdel i pieczęć na obroży

Kiedy znaleźliśmy się w budynku, Miyumi zaczęła się niepewnie rozglądać. Widziałem jej zdziwienie, organizacja, mimo że nieprzyjemna z zewnątrz, była dobrze urządzona i rozświetlona świecami i pochodniami.
-Um, Nagato-kun? - ciszę przerwało ciche pytanie czerwonowłosej.
-Słucham? - nie umknęło mi to, że dziewczyna lekko się zawahała przy moim imieniu.
-Mógłbyś mnie już postawić? - zapytała zażenowana.
Kiwnąłem głową i postawiłem ją na podłodze. Wyprzedziłem ją i poprowadziłem do pokoju wspólnego Akatsuki, zwanego także salonem.
Zastaliśmy tam prawdziwy burdel. Porozwalane wszędzie opakowania po chipsach, żelkach, ciastkach i wszystkich innych słodyczach, na szklanym stoliku leżał karton z niedojedzoną pizzą, a w kącie pokoju stało sporo puszek po piwie i kilka flaszek wina oraz wódki. Na kanapie leżał rozwalony Hidan, na podłodze Kisame, oparty o stół był Kakuzu, obok niego, ściskając jakiegoś misia z oderwanym uchem spał Tobi.
Rozejrzałem się i nie widząc nikogo innego, wciągnąłem powietrze, żeby się uspokoić. Nie udało się.
-POBUDKA, WY POJEBAŃCE I SPRZĄTAĆ MI TEN BURDEL!!! - krzyknąłem głośno. Widząc, że otworzyli oczy i, w przypadku Hidana, spadli z miejsc w których spali, wydarłem się jeszcze głośniej. -DEBILE, NATYCHMIAST WSTAWAĆ I DO ROBOTY!!! JAK WRÓCĘ, MA TU BYĆ TAK CZYSTO, ŻEBYM MÓGŁ SIĘ WSZĘDZIE PRZEJRZEĆ! -słysząc ciche pomruki Hidana brzmiące podobnie do ''spierdalaj, dziadu na drzewo, ja tu śpię'' żyłka na czole zaczęła mi pulsować.
Miałem zamiar użyć mojego Shinra Tensei, żeby trzasnąć nim o ścianę, ale powstrzymał mnie przed tym słaby uścisk na nadgarstku. Spojrzałem na Miyumi.
-Jeśli zdejmiesz mi obrożę, to mogę ci pomóc.
Kiwnąłem głową. Uniosła włosy do góry, żeby było mi łatwiej dostać się do zapięcia obroży. Kiedy się dokładniej przyjrzałem, zauważyłem pieczęć, porażającą każdego, kto próbował zdjąć obrożę, a nie był z klanu Fuuma. Szybko ją odpieczętowałem i poczułem jak jej chakra, trzykrotnie większa, wypełnia jej jestestwo.
Na twarzy czerwonowłosej wykwitł uśmiech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz