5. Zdziwienie, przestrach i zażenowanie
Razem z Sasorim wracałem z misji. Już mieliśmy wchodzić do kryjówki, kiedy wyczułem chakrę dwóch osób za nami. Miałem to powiedzieć Dannie, ale on też już to zauważył.
Cóż, czego innego się spodziewałem, un? Przecież skoro ja to zauważyłem, to on tym bardziej.
Odwróciłem się szybko, wkładając ręce do woreczka z gliną i przygotowując się do walki.
Jednak, ku swojemu zdumieniu, zobaczyłem tylko Lidera trzymającego za rękę chudą, niewiele młodszą ode mnie dziewczynę.
Była wyraźnie przestraszona. Rozglądała się na boki i kiedy tylko nas zauważyła, jej źrenice rozszerzyły się ze strachu. Schowała się za przywódcą naszej organizacji, nadal nie puszczając jego ręki.
-Deidara? -do rzeczywistości przywołał mnie opanowany głos mojego mentora. - Idziesz?
-Hai, Sasori no Danna.* - mruknąłem odruchowo i poszedłem za moim partnerem od misji, nadal myśląc o przelęknionej dziewczynie.
Kiedy teleportowaliśmy się w pobliże organizacji, dziewczyna się zachwiała. Przytrzymałem ją, dziwiąc się, jak będąc tak chudą może nadal się ruszać.
Poklepałem ją po plecach.
-Każdy tak ma, po pierwszych teleportacjach na taką odległość. Nie martw się, przyzwyczaisz się.
Kiwnęła niepewnie głową.
-To dobrze. - mruknęła cicho.
Nadal ją podtrzymując powoli szliśmy w stronę kryjówki. Kiedy od wejścia dzielił nas tylko zakręt, dziewczyna zaniepokojona się rozejrzała.
Pewnie wyczuła chakrę Deidary i Sasoriego.
Kiedy nieco się zbliżyliśmy, zauważyłem zdziwione spojrzenie blondyna, którego dłonie były zanurzone w woreczku z gliną.
Nie rozpoznał mojej chakry? Rany...gdyby nie to, że ma takie osobliwe zdolności, nigdy bym nie przyjął takiego głąba do mojej organizacji. No cóż, mus to mus. Całe życie z idiotami, jak zwykł mawiać Yahiko.
Byłem wdzięczny lalkarzowi, który widząc, że nie kwapię się, by do nich podejść i przedstawić nastolatkę, pośpieszył Deidarę. W tym momencie, kiedy moja drobna towarzyszka zobaczyła wyżej wymienionych członków, ścisnęła mocniej moją rękę i schowała się za mną. Pogłaskałem ją uspokajająco kciukiem po dłoni. Nieznacznie się odprężyła.
Spokojnym krokiem podeszliśmy do jeziora, którym było otoczone wejście do organizacji.
Spojrzałem na dziewczynę pytająco.
-Możesz...?
-Nie wiem – weszła mi w słowo – spróbuje.
Niepewnie postawiła stopę na tafli wody. Przez chwilę na niej stała, po kilku sekundach zapadła się po kostki w wodzie.
Westchnęła.
-Dopóki nie zdejmę obroży, nie jestem w stanie utrzymać ani wykorzystać chakry.
Teraz ja westchnąłem. Wiedziałem jak to będzie wyglądać, ale nie miałem wyjścia. Szybkim ruchem podciąłem dziewczynie nogi i nie zważając na jej cichy okrzyk, wziąłem ją na ręce. Chcąc nie chcąc, musiała złapać mnie za szyje. Zerknąłem na jej twarz. Miała przymknięte oczy, zarumienione policzki, a jej mina wyrażała zażenowanie.
Z lekkim uśmiechem odpieczętowałem wrota do kryjówki i nadal niosąc na rękach drobną dziewczynę, wkroczyłem do środka.
Hai, Sasori no Danna.* - Tak, mistrzu Sasori
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz