niedziela, 10 czerwca 2012

9. Rozmowa


9. Rozmowa

Konan bez słowa ciągnęła mnie przez mnóstwo korytarzy. Ciągle skręcaliśmy – w prawo, lewo... Spokojnie mogłam stwierdzić, ze sama nie byłabym w stanie wrócić do wejścia. Nagle Konan zatrzymała się, a ja nie wyhamowałam i na nią wpadłam. Spojrzała na mnie spokojnie i z kieszeni wyciągnęła jakiś kluczyk. Wsunęła go do zamka i otworzyła drzwi. Weszłyśmy do sporego niebiesko-białego pokoju.
-Mój pokój.
-Bardzo ładny. - zerknęła na mnie i nieco zakłopotana mruknęła:
-Dzięki, sama urządzałam. Chodź - znów złapała mnie za rękę i otworzyła białe drzwi. Okazało się, że prowadzą one do łazienki. Konan ominęła mnie i podała kilka buteleczek i ręcznik.
-Wykąp się, a ja w tym czasie poszukam ci czegoś do ubrania.
Kiwnęłam głową, a ona wyszła i zamknęła drzwi.
Przyjrzałam się opakowaniom buteleczek. Żel pod prysznic o zapachu orchidei i hibiskusa oraz szampon i odżywka o tym samym zapachu.
Wzruszyłam ramionami, jakie znaczenie ma zapach kosmetyków? Z ulgą zdjęłam moje brudne i podarte ubrania. Weszłam pod prysznic i porządnie się wyszorowałam.
Po piętnastu minutach wypucowana i owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki. Konan siedziała na łóżku i składała origami.
-Konan-san?
-Oh, już skończyłaś? Tu masz bieliznę, jest czysta, ale może być na ciebie trochę za duża. Pożyczę ci też dwie moje koszulki, jedną siateczkową bluzkę, dwa T-shirty, jedne spodnie treningowe i jedne normalne. A co do stanika to... - tu niebieskooka się zawahała.
-Nie ma sprawy. Byłby sporo za duży. Dziękuje, Konan-san.
-Daj spokój z tym ''-san''. Mów mi po imieniu.
-Hai.
-Przebierz się Miyumi, a potem pogadamy.
Skinęłam głową, wzięłam ubrania i wróciłam do łazienki. Przebrałam się i, rzeczywiście, były one na mnie sporo za duże. Założyłam na siebie czarną koszulkę typu bokserka, na to granatową siateczkową bluzkę i czarne spodnie za kolana. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam, że wyglądam na jeszcze bardziej chudą niż jestem, ale nie jest źle.
Wyszłam z łazienki. W jednej ręce trzymałam moje stare ciuchy, drugą poprawiałam spadające ramiączko koszulki.
Konan przyjrzała mi się dokładnie. Podeszła do komody i z jednej z szuflad wyjęła szczotkę do włosów i dwie gumki.
-Mam swoje – i pokazałam jej moje dwie szare gumki do włosów.
Odłożyła je i wskazała mi łóżko. Usiadłam na skraju, ona usiadła za mną i zaczęła mnie czesać i wypytywać.
-Ile masz lat?
-Siedemnaście. A ty?
-Dziewiętnaście. Twój żywioł chakry?
-Woda i Błyskawica.
-Moim żywiołem jest Ziemia, ale korzystam jedynie ze swojego Kekkei Genkai. - wyjaśniła mi swobodnym głosem.
-Jakiego?
-Używam kartek papieru. Robię z nich klony, lub małych szpiegów i dzięki nim jestem w stanie się, tak jakby, teleportować.
-Aha.
-Jaką miałaś rangę?
Nie odpowiedziałam. W gruncie rzeczy, nie byłam ninja. Owszem, chodziłam do Akademii, zdałam egzamin na genina. Ale, mniej więcej w tym samym czasie uaktywnił się mój Rinnegan. Miałam wtedy siedem lat. Klan uznał, że nie można pozwolić, by ktoś inny wiedział o mojej umiejętności. Upozorowali moją śmierć. Oficjalna wersja wydarzeń była taka, że podczas samotnego spaceru natknęłam się na dwóch obcych ninja, z którymi stoczyłam walkę, przegrałam, a oni mnie zabili. Tak naprawdę, klan uwięził mnie w podziemiach pod salą zebrań. Mieli zamiar używać mnie jako tajnej broni. Chodziłam na misje, na których eliminowałam wrogów klanu, szpiegowałam ważne osoby. To właśnie na takich misjach nauczyłam się wszystkich jutsu, które teraz znam.
Klan nauczył mnie tylko chodzenia po wodzie, tworzenia klona, zmieniania wyglądu, jutsu uwolnienia z lin, jutsu teleportacji i jutsu przyzwania. Same podstawy.
Dzięki temu, że na misjach nieustannie się uczyłam, teraz byłam na poziomie doświadczonego i silnego chunina lub słabego jonina.
-Miyumi?
Słysząc jej zmartwiony głos szybko opowiedziałam jej moją historie. Kiedy skończyłam, Konan po prostu mnie przytuliła. Nic nie powiedziała, wiedziała, że puste słowa mnie nie pocieszą.
-Czyli zdolny chunin – skomentowała po dłuższej chwili milczenia i wypuściła mnie z objęć. Uśmiechnęła się dodając mi odwagi. Związała mi włosy w wysoki kucyk, w taki sposób, że grzywka opadała, zasłaniając mi częściowo jedno oko. Nagle Konan puknęła się otwartą dłonią w czoło i wyjęła z kieszeni plik kartek.
-Ach, byłabym zapomniała. Kiedy już Pein pokaże ci twój pokój, wypełnij to. Potrzebujemy podstawowych informacji o tobie, żeby Lider mógł przydzielać ci misje adekwatne do twoich zdolności.
Kiwnęłam głową.
-Okey.

Yo, czytelnicy... Mam małą prośbę: komentujcie. Czuję się troszkę niedoceniona, kiedy nie ma żadnych komentarzy... Nie wiem... Podoba wam się? Nie podoba? Błędy? Jakieś sugestie, co do opowiadania? No, to chyba tyle... Oprócz "Historii Miyumi Fuumy" mam zamiar wstawić tu jeszcze kilka moich opowiadań... Więc muszę wiedzieć, czy moja "twórczość" idzie w dobrym kierunku. Więc... Enjoy and coment! :))